Wysłano: 28 grudnia,
godz. 21:00
Temat:
Przepraszam!!!
Kochana Izuniu,
wiem, że nie pisałam od listopada. Na
szczęście udało nam się kilka razy pogadać na żywo więc orientujesz się mniej
więcej, co u mnie słychać.
Obecnie
zamykamy rok więc spędzam po kilka godzin dziennie z księgową. Maurycy
dogadał się w końcu z Anetą w kwestii róż. Wtrącił się pan młody
i osiągnęli kompromis. Widocznie chłop zaczął tracić cierpliwość. Zespół, który
nie znał przebojów starszego pokolenia nadrobił zaległości i ostatecznie nasza
druga klientka jest już
zadowolona. Maurycy pracuje nad rozszerzeniem oferty dla naszej firmy. W
święta spędził dużo czasu z córką i jej mamą i chyba coś między nimi
zaiskrzyło. Może jeszcze będzie z tego jedna rodzina. Wiadomo czas Bożego
Narodzenia jest pełen cudów. Nie lubię,
kiedy ktoś mówi, że święta są magiczne. Tu nie ma żadnych czarów. Dzieciątko
Jezus może nam pobłogosławić, ale niczego nie wyczaruje.
W
Duszpasterstwie, tradycyjnie w ostatnią niedzielę adwentu mieliśmy wigilię.
Były dzieciaki ze świetlicy, studenci i dorośli opiekunowie. Prawie każdy
przyniósł coś do jedzenia więc było tego tyle, że resztki zapakowaliśmy dzieciom
do domu.
W
święto Trzech Króli będziemy obchodzić chrzciny małego Jakuba, syna Sylwka. Sam
Sylwester już na stałe zagościł z lekcjami rysunku u nas, a uczniowie go
polubili. Przypuszczam, że Aleks nie poradziłby sobie lepiej.
Marcin
od grudnia rozpoczął lekcje angielskiego dla dorosłych. Chciałam się zapisać,
ale czas mi nie pozwolił. Może uda mi się jeszcze dołączyć po nowym roku.
Chociaż jak nam przybędzie klientów to pewnie będę jeszcze bardziej zajęta. Marcin
obiecał, że gdybym jednak dołączyła to nadrobi ze mną ewentualne zaległości.
Studenci niebawem rozpoczną poważne przygotowania do Światowych Dni Młodzieży.
Bardzo dużo osób zaangażowanych jest w wolontariat. Będzie się działo...
W
drugi dzień świąt każdy, kto miał czas i ochotę przyszedł na
Mszę do naszego akademickiego kościoła. Schola przygotowała kolędy, zespół
aranżacje. Największym zaskoczeniem dla nich chyba był Aleksander, który
przyjechał ze swoim klarnetem. Przywiózł też rodziców. Po Eucharystii zamieniliśmy
kilka słów. Zapytałam go o koleżankę z pracy, jak się im układa.
Uśmiechnął się tylko i powiedział, że współpraca układa się znakomicie. I
nic więcej nie wiem... :(. Spytał mnie jeszcze, czy Marcin już się
we mnie zakochał. To pytanie ja pozostawiłam bez odpowiedzi. Widząc moją
reakcję, Aleks roześmiał się i powiedział, że w takim razie może spokojnie
wyjechać. Marcina nie było wtedy.
Muszę
kończyć, jutro czeka mnie wczesne wstawanie.
Odezwę
się niebawem.
Cieszę
się, że u Was wszystko w porządku. A
zapomniałam... będę ciocią!!! :)
Buziaki
Beata
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz