Wysłano: 5 stycznia, godz. 21:00
Temat: Chwila wytchnienia
Hej,
po pierwsze gratuluję!!! Musiałam
napisać, że będę ciocią, żebyście przyznali się do tego, że Wy także
spodziewacie się maleństwa. Ale szczęście! Ponieważ to dopiero początek zatem
obiecuję, zgodnie z Twoją prośbą, nic na razie nikomu nie mówić. Aleks chyba
nie dotrzymał słowa w tej kwestii, bo napisał mi wczoraj sms z informacją:
„Zostałem wujkiem! :D”. Zatem względem niego czuję się zwolniona z obietnicy.
Bardzo się cieszę. Mam nadzieję, że to będzie dziewczynka i będzie miała na
imię Beata :D. Żartuję. Byłoby miło, ale oczywiście, najważniejsze, żeby dziecko
było zdrowe. Kochane będzie tak samo :).
Napisałam w temacie: „chwila
wytchnienia”, bo dzisiaj zamknęliśmy w końcu budżet za poprzedni rok, na
stronie pojawiła się rozszerzona oferta naszej firmy (możesz podglądnąć) i
kiedy już zostaliśmy z Maurycym sami w biurze, zaproponował, żebyśmy zamknęli
wszystko i poszli do kina. Tak mnie zaskoczyła jego propozycja, że od razu się
zgodziłam. Znaleźliśmy seans w godzinach wczesnowieczornych i pojechaliśmy.
Powiem ci, że to był świetny pomysł. Na dwie godziny oderwaliśmy się od pracy i
przenieśli do innego świata. Bardzo potrzebna była nam taka chwila relaksu.
- Jak ci się układa z Pauliną? –
zapytałam Maurycego, kiedy czekaliśmy już w sali kinowej na film.
- Sam nie wiem – odparł z westchnieniem.
– W święta wydawało mi się, że coś się rozwija na nowo. Czułem, jakbyśmy byli
rodziną, Paulina była bardziej wyluzowana, uśmiechnięta. Pozwalała sobie na
subtelne czułości, a teraz wszystko jakby prysło – powiedział.
- Może się wystraszyła? Może potrzebuje
więcej czasu. Kiedy ktoś raz się sparzy, to ciężko mu na nowo komuś zaufać –
rzekłam.
- Beata, ona się mną nie sparzyła. Ona w
pewnym momencie po prostu mnie zostawiła i odeszła z innym.
- Przepraszam… - powiedziałam lekko zawstydzona.
– To może jest jej głupio i nie wie, co robić. Może ma wyrzuty sumienia i
chciałaby z tobą spróbować od nowa, ale się wstydzi. A najlepiej jakbyś po
prostu z nią o tym porozmawiał. Męczysz się próbując dociec na czym stoisz
zamiast zwyczajnie zapytać. Może gdyby ona dowiedziała się, że ci na niej
zależy to sama też zmieniłaby swoją postawę.
Maurycy spojrzał na mnie przeciągle po
czym oparł się wygodnie o zagłówek i przymknął oczy. W tym momencie
zwróciłam uwagę na cienie pod jego oczami i pomyślałam, że on też jest
zmęczony.
- A co ci podpowiada twoja włoska natura?
– zapytałam uśmiechając się.
On sam nie otwierając oczu też się
roześmiał.
- Że powinienem iść za głosem serca –
odparł z lekką ironią dając do zrozumienia, że cytuje zdanie, które niby pasuje
do włoskiej natury.
- To idź. Może użyj pozy romantico
italiano i zdobądź na nowo jej serce.
Nie wiem, co Maurycy pomyślał o tej
propozycji, bo w tym momencie światła na sali zgasły i zaczął się film, a
z kina wyszliśmy w zupełnie innych nastrojach.
Z tego wszystkiego zapomniałam, że miałam
napisać Ci o spędzeniu sylwestra w duszpasterstwie. Impreza była przednia
chociaż część osób wyjechała na spotkanie Taizé. Prawie całą noc
„przetańczyłam” (nie umiem napisać tego bez cudzysłowu) z Marcinem.
Napiszę Ci o tym wkrótce, bo dzisiaj
muszę kończyć.
Dobrej nocy, pozdrawiam Was wszystkich,
dbajcie o siebie.
Beata
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz