Wysłano: 10 stycznia, godz. 20:00
Temat: Rozważna i romantyczna
Hej,
moje ostatnie słowa zabrzmiały tak,
jakbym się wybierała do Londynu w najbliższym czasie? Chciałabym, ale póki
co to nie jest możliwe. Mając na myśli „niebawem” wyraziłam pragnienie, że
będzie to w pespektywie kilku miesięcy. Zresztą, kto wie? Może teraz, jak mój
biznes się rozkręci to zaplanuję jakiś krótki urlop zagraniczny? Dobra,
zostawmy to w sferze marzeń, bo z planów pewnie i tak nic nie
wyjdzie. Najlepszy jest spontan.
Aleks wysłał do Ciebie maila, w
którym skarżył się, że jak przyjechał na chrzciny, to nie miałam dla niego ani
chwili? To nieprawda. Rozmawialiśmy kilka minut. Jednak przez większość czasu
kręcił się w pobliżu rodziny Sylwestra i Lidki. Nic dziwnego, jako ojciec
chrzestny też miał ważne funkcje do spełnienia. Jakoś nie wypadało mi go odciągać
od nich. Dopiero, kiedy główny bohater dnia zasnął w wózku, a goście najedzeni
dobrym obiadem też wpadli w lekko senny nastrój, przysiadł się do mnie i
zapytał, co słychać. Porozmawialiśmy chwilę o zmianach u mnie w pracy, o tym,
jak on sobie radzi w swojej. Marcin siedział obok, ale po kilku minutach
zostawił nas samych.
- Jesteście razem? – zapytał Aleks.
- Na razie nie – odpowiedziałam na co
on się roześmiał.
- Na razie nie? – powtórzył. –
Słyszałem różne odpowiedzi: tak, nie, jeszcze nie, chyba tak, ale „na razie
nie” słyszę po raz pierwszy – rzekł. – To znaczy, że co?
- To znaczy, że dobrze czujemy się w
swoim towarzystwie, ale nie jesteśmy jeszcze parą i nie wiem, czy będziemy –
odparłam lekko poirytowana. – A tobie jak się układa z koleżanką w pracy? –
odbiłam piłeczkę.
- Dobrze – odrzekł.
Czekałam na rozwinięcie tej
wypowiedzi, ale po chwili zorientowałam się, że się nie doczekam.
- A o tej dziewczynie z
duszpasterstwa już zapomniałeś? – spytałam. – Niedawno żaliłeś się, że nie
zwraca na ciebie uwagi. Miałeś się zmienić, zawalczyć i co? Skończyło się na
słowach?
- O co ci chodzi, Beata?
Ton Aleksandra też się zmienił.
- Deklarowałem jej coś? Robiłem
nadzieję? Nie. Nawet nie wiedziała, że to o nią chodzi – powiedział.
- No tak… W zasadzie ma szczęście… -
stwierdziłam. – Gdyby wiedziała i zaczęła sobie robić nadzieję, to byłoby
smutne.
- Beata, pamiętam naszą rozmowę
sprzed paru miesięcy. To nie jest tak, że nie potrafię być stały w uczuciach.
Ale najpierw to uczucie musi się pojawić.
- W jej przypadku brzmiało to tak,
jakby się pojawiło.
- Różne są rodzaje uczuć. Ty jesteś
pewna, że to, co czujesz do Marcina to coś więcej niż przyjaźń? Nie znacie się
długo. On, teraz, cię intryguje, fascynuje, ale po jakimś czasie wkradnie się rutyna.
Zaczniesz dostrzegać jego wady, którą będą cię wkurzać i dopiero wtedy
zorientujesz się, czy to jest miłość, która jest w stanie to zaakceptować. Mam
rację?
- Masz – przyznałam.
- Ja mam to samo z koleżanką z pracy
– rzekł Aleks. – Nasze drogi połączyły się, ale nie wiem, czy się znów nie
rozdzielą.
- Gdyby się nie chciały rozdzielić,
to jesteś w stanie tam zostać? – zapytałam.
- Za wcześnie, żeby się nad tym
zastanawiać – odparł. – „Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na
wszystkie sprawy pod niebem.”[1] W odpowiednim momencie przyjdzie czas na decyzje.
W tym momencie wrócił Marcin.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilę we troje o pracy, o Duszpasterstwie i Aleks
wrócił na swoje miejsce.
Tak więc, jak sama widzisz, nie ma co
narzekać, na to, że prawie nie rozmawialiśmy.
Miałam pisać o zabawie sylwestrowej,
a stanęło na chrzcinach.
Zapytałaś, jak zmieniła się moja
relacja z Marcinem po tamtym spacerze i jego zachowaniu. W zasadzie nic się nie
zmieniło. Poznajemy się. Resztę imprezy spędziliśmy praktycznie w swoim
towarzystwie. Podczas posiłków rozmawialiśmy z pozostałymi, ale tańczyliśmy
głównie razem. Chyba, że były jakieś zabawy. Pod koniec przyjęcia zaczęłam
odnosić wrażenie, że odrobinę poprawiło mu się poczucie rytmu.
Wszystko rozwinie się w swoim czasie.
Najważniejsze, żebyśmy na początek się zaprzyjaźnili.
Muszę kończyć, bo jutro czeka mnie
pobudka o świcie.
Trzymajcie się ciepło.
Dobrej nocy J :*
Beata
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz